Cóż fakt niezaprzeczalny jest taki, że gdyby nie to, że razem z bratem przyjechałem robić zdjęcia miasta oraz trochę tego tak zwanego jarmarku, to nie wpadlibyśmy do Popeyes’a. A, że mieliśmy po drodze, bo i tak wszędzie szliśmy pieszo, to co nam szkodziło wpaść i spróbować jak to smakuje. A więc nie ma co owijać w bawełnę. Także…… zacznę od omówienia lokalu.

Fajny i klimatyczny lokal, który ewidentnie może kojarzyć się ze Stanami Zjednoczonymi. Choć mam wrażenie, że lekko w stylu europejskim. Nic na siłę, ale fakt faktem Amerykę czuć. Bardzo podobała mi się ściana z grającym saksofonem, który skojarzył mi się z Nowym Orleanem.
Kolejną rzeczą, która może typowo nawiązywać do Stanów, to te kanapy, które są przedzielone szybą.


No i nici bawełny się skończyły, więc przechodzimy do meritum.

Classic Chicken Sandwich, dwa kawałki kurczaka, frytki oraz napój. To było moje zamówienie. No i jakby nie patrzeć to razy dwa. Druga partia dla brata.


Muszę przyznać, że sam kurczak był wyśmienity. Podobny do tego co robię w domu. Co prawda tłusty i nieodsączony z tłuszczu, jednakże jakby nie patrzeć to fast food i tu raczej tego robić nie będą.


Kanapka klasyczna, była w miarę ok. Kurczak dobry, kilka kawałków ogórka, jak również mocno maślana i miękka bułka. Mnie takie rzeczy pasują. Ale…… Sos to jakaś wielka pomyłka. Niby pisze w składzie, że klasyczny majonez. Ja to widzę tak, iż ten sos koło majonezu to nawet nie stał. I przez ten sos właśnie, tejże kanapki więcej nie kupię. Podobnie jak Big Mac zresztą, czyli kanapka z którą się nie polubiliśmy.


Dalej są frytki. i tu muszę powiedzieć, że są świetne. Bodajże najlepsze jakie jadłem w fast foodach.

Znaleziony opis:
Frytki Cajun (Cajun Fries)

To kultowy produkt sieci, wyróżniający się specjalną przyprawą oraz teksturą. Frytki te są:
Doprawione mieszanką Cajun: Zawiera ona m.in. pieprz cayenne, czosnek i cebulę w proszku, paprykę (często wędzoną), a także zioła takie jak tymianek i oregano.
  • Panierowane: Przed smażeniem pokrywa się je lekkim ciastem z mąki pszennej, dzięki czemu stają się wyjątkowo chrupiące. 

Napój to jak zwykle w tego typu lokalach: pepsi albo jakaś herbata. Zależy co jest dostępne. Więc się nie będę rozwodził. Haha. Daleko do tego.

I tak chyba omówiłem już całość pokrótce. Jakby ktoś mnie zapyał jak było, to cytując pewną osobę z internetu: „Tak średnio bym powiedział”.

Lokal, ocena: 7/10

Kanapka, ocena: 4/10

Frytki, ocena: 9/10

Kawałki kurczaka, ocena: 8/10

Na koniec pytanie z nagłówka. Czy Popeyes jest lepszy niż KFC?

Zależy, bo co prawda obie siedzi działają jedynie na kurczaku, to nawet gdyby każdy z tych lokali miał tę samą kanapkę, ale różniącą się jedynie kurczakiem, to już powodowałoby ogromną różnicę w smaku, właśnie przez to jak te sieci przygotowują kurczaka. 

W Popeyes mimo tej ilości tłuszczu, to jest bardziej domowo (jak w jajku i bułce tartej. W KFC jest bardziej chrupiąco, czyli a’la panko. Jak to mówią, sekret tkwi w szczegółach. Można tak kiedyś spróbować zrobić. No i też kwestia, że lokalów Popeyes w Polsce jest bardzo mało i mogą one konkurować jedynie z KFC. 
Następna rzecz, to wielkość kawałków kurczaka w Popeyes, a wielkość w KFC. W tej pierwszej sieciówce kawałki zarówno zamawiane osobno, jak i te w bułce są ogromne. Gdzie W KFC nieraz to są takie małe popierdółki. I wkurzające jak porcjują kawałki byś za dużo kury nie miał. 

Więc morał jest taki już na sam koniec. Idź gdzie chcesz i gdzie Ci pasuje. Ale jak masz już wybrać, to kup mięso i przyprawy, do tego dobrą bułkę i jakieś warzywa. Nie dość, że wyjdzie Ci taniej, to i dużo zdrowiej.