Oczywiście film zaczyna się od pokazania naszych ulubieńców, czyli świnki i kurczaka. Aaa, bym zapomniał o Vaianie. Która oczywiście kontynuuje swoją przygodę z poprzedniej części filmu. A więc szuka innych plemion ludzi oceanu. Co jak co, ale ta część filmu daje nam kolejnych bohaterów – emeryt wiecznie narzekający, osiłek, który chciałby aby aby Maui był jego kumplem, a także młoda konstruktorka łodzi, która ma na tym punkcie bzika,
No ia jak okazuje się na samym początku filmu, Vaiana ma jeszcze większą misję niż wtedy gdy musiała zwrócić serce Tefiti. I do tego ma przed sobą znacznie potężniejszego wroga.
Póki przejdę dalej, to muszę zachwycić się nad klimatem produkcji, który przynajmniej częściowo przonosi nas na wyspy Samoa. I to są oczywiście również moje klimaty (nie licząc Azjii). I tu współgra zarówno wizualnie jak i muzycznie.
Powracają postacie z poprzedniej części. Oj chciałbym tu więcej napisać, ale zdradziłbym za dużo tym, którzy jeszcze nie oglądali produkcji.
Miałem napisać coś o tekście „Stary rolnik i morze”, który mówi emeryt, ale co tu dużo mówić. Ciągle narzeka i mówi, że nigdzie nie idzie, ale jak to bywa, Vaiana wzięła go pod włos. No i wiadomo tak musiało być, inaczej akcja nie poszłaby dalej. A starzy wrogowie stają się przyjaciółmi.
Żarty / humor. Jak zwał tak zwał, ale ogólnie daje radę. Jednakże mam wrażenie, że w porównaniu do poprzedniej części, tu postawiono jeszcze większy nacisk. Czyli pierwsza część oczywiście było trochę humorystyczna, ale była bardziej poważna i dojrzalsza. W drugiej części przygód podróżniczki raczej postawiono na dużo większą dawkę humoru. Niby stawka o świat jest dużo większ, jednakże się tego nie odczuwa. To na minus według mnie, bo jak to wygląda. Ścigasz się z bogiem, który na każdym możliwym kroku próbuje Ci przeszkodzić bądź ukatrupić, a Ty się śmiejesz. Z jednej strony spoko, bo takie nastawienie pokazuje, że choć się boisz, to nie chcesz tego pokazać. Ale z drugiej strony nie ma to najmniejszego sensu w stosunku do poprzedniej ekranizacji. I choć mogą działać tu efekty psychologiczne, no i gdzie Vaiana już kilka lat podróżuje po oceanach by odnaleźć inne plemiona, to koniec końców jakoś to nie siedzi. Wymiana zdan między dziadkiem, a Mauim. Dziadek do Mauiego: ej szanuj sztarszych, a w odpowiedzi usłyszał: Ja mam 3000 lat, więc jestem starszy, bardziej.
I tekst jednej z postaci pobocznych (mój punkt opisany jako: Nietoperza Władczyli a’la ciocia dobra rada): „że portalu skróci podróż Vaianie i jej załodze……. oraz wylokowanemy byczkowi – żywa reklama studia tatuażu (czytaj Maui). Na początku bawiło, a potem było, dobra niech jej będzie, nic ciekawego nie powiedziała. A Maui jak to on coś głupiego powie.
„Czasem by odnaleźć droge, trzeba się zgubić: – ciocia dobra rada.
No i dopiero po 1h produkcji zaczęło robić się przez chwilę poważniej. Końcówka filmu to istne przełomy w filmie, pozbawienie mocy Mauegio przez wroga, śmierć Vaiany, pojawienie się wszystkich przodków oraz jej ożywienie przez nich, gdzie otrzymała również wtedy moc. Moment wzruszający i chwytający za serce. Gdzie muzyka, która wówczas się pojwiła dodaje idealnej synergii i nastroju do całej sceny. Nawet gdy ogłądałem to trzeci raz, to przechodziły mnie ciarki od języka samoa.
Coś co muszę pochwalić, to oprawa audiowizualna. Moim zdaniem trochę tu poprawiono grafikę przy tworzeniu produkcji. A odnośnie muzyki (oczywiście utworów w języku polskim) to mam swoje ulubione. I jest ich chyba nawet więcej niż z pierwszej części Vaiany.
A jedna z nich to oczywiście śpiewana przez Mauiego, podczas którego śpiewa do Vaiany, że właśnie daje jej darmowy coaching. Nie wiem czego on naucza, ale chyba bym z jego usług nie chciał korzystać.
Jednemu nie mogę zaprzeczyć. Film daje dużo i wiele różnych emocji, Czasem jest sporo zażenowania produkcją. Dla mnie jest fajne, że wszystkie nowe postacie mówią wyraźnie o potrzebie rozwoju i pomocy innym. To jest cos co ta produkcja robi fajnie. A więc i daje młodym odbiorcom coś pozytywnego.
I najważniejsza rzecz. Według mnie filar tejże produkcji. Bo gdyby nie ona to pewnie wszystko wyglądałoby inaczej.
Relacja głównej bohaterki z młodszą siostrą. Widać jak jest ona gleboka i wzruszająca. A to umacnia mocno Vaianę i chce dla niej jak najlepiej, Przez co nawet przez wyruszeniem w podróż się pokłóciły, ale ostatecznie pogodziły po obietnicy, którą Vaiana złożyła. Wspaniałe momenty między rodzeństwem, z których warto brać przykład.
Ogólny przekaz filmu jest dla mnie jasny. To historia ludzi, którzy aby osiągnąć konkretny cel, zrobią na tyle wiele w swoim życiu by to zrobić. Mimo, że może być ciężko, często się wywrócisz, to jeśli będzisz chciał/a coś osiągnąć, to to zrób.
I z tym przekazem Was zostawiam.