Taaa. Dziś robiąc zamówienie dla taty w McDonalds, stwierdziłem, że w końcu zamówię i spróbuję tego słynnego burgera Drwala.
Byłem z bratem i mieliśmy przygodę związaną z zamówieniem. Tj. zamówienie było za niemalże 200zł. Sądziliśmy, że wszystko dostalismy i pojechaliśmy do domu. A tymczasem po powrocie okazało się, że brakuje 5 porcji dużych frytek. No to heja spowrotem do samochodu i do lokalu. Na miejscu okazało wyjaśniłem sytuację i prawdopodobnie kierowniczka przyjęła ode mnie te sprawę. Rzecz jasna sprawdziła i po kilku chwilach dostałem brakującą częśc zamówienia. W ramach przeprosin dodali dwa sosy gratis oraz ciastko jabłkowe, które też zawsze chciałem spróbować. Ale o tym napisze pod koniec. Najważniejsze, że wszystko się wyjaśniło. Wiem jak to jest z doświadczenia. Pracuję w handlu i wiele może się zdarzyć, więc nie mam żadnych pretensji.

 

Ale przechodząc do meritum. Czyli do burgera.
1. Bułka maślana, które lubię i to jeszcze z przypieczonym serem. Fajna i smaczna;

2. Kotlet mięsny, który jest standardowy w Macu. Nic coś co by przyciągnęło na dłużej;

3. Kotlet serowy. Jem na zimno, więc nie spodziewam się, że będzie się ciągnąć. Mimo to dalej jest chrupiący, ale…. To co wyczuwam w nim to jest za dużo soli. Nie będzie to przeszkadzać większości. Dobry, jednakże nic co by pozytywnie płynęło dla mnie na całość.

4. Duża ilość sałaty (przynajmniej w moim burgerze). Nie wiem czy każdy tyle dostaje, ale ja uwielbiam dużą ilość sałaty. Gdy ja robię kanapki a’la burgery, to daję masę sałaty. Zapewne nie każdy by polubił taką wersję. Może kiedyś zrobię tu sekcję moich przepisów, które można uznać za alternatywę dla fast foodów. A i nie spotkacie tu innych warzyw. Chyba, że sobie dodacie.

5. Pozytywnie zaskoczył mnie również sos. Znalazłem taką informację: „Specyficzny, gęsty sos z przyprawami o lekko wędzonym lub musztardowym aromacie”. W moim odczuciu smakował jak podrasowany sos śmietankowy. Zapewne przez te przyprawy. Natomiast w zapachu faktycznie czuć lekką wędzonkę lecz nie wyczuwam aromatu musztardy. Nie zmienia to faktu, że jest to świetny sos. 

6. Ostatnią rzecz, kóra została tu do powiedzenia, to bekon. Nie jest to chrupiący przypieczony mocno kawałek mięsa. Tylko w punkt na średnio. Nie surowy i nie przypalony. Akurat taki jak lubię. Więc tu bekon ląduje na tym samym poziomie co bekon z Grandera w KFC. Oczywiście nie każdemu będzie taki pasował. Sporo ludzi uważa, że powinien być dobrze przypieczony i chrupiący. Ale pamiętajmy, że to burger z fast fooda, a nie z dobrej burgerowni.

Oczywiście wszystko zależy od własnych preferencji. Na codzień wolę gotować niż zamawiać jedzenie. Jakiekolwiek by ono nie było. W kuchni mi całkiem dobrze idzie, więc pomysł z tą zakładką może być nawet realny.

No i podejdźmy w końcu do tego ciastka jabłkowego. Do którego również zbierałem się kilka lat. Hehe. Dużo opowiadania nie ma aczkolwiek i tak coś powiem. Ciastko za free w ramach przeprosin za złe skompletowanie zamówienia. Nie chciałem brać, jednakże owa kierowniczka wsadziła je do torby z frytkami i już odwrotu nie było.
Samo ciastko dobre, jednakże dla mnie z jednym minusem o którym zaraz. Przede wszystkim świeże i chrupiące. A takie rzeczy lubię. Ciepłe i dobre nadzienie: Bodajże jakiś mus z kawałkami jabłka oraz wyczuwalnym cynamonem. Nie przeczę, dobry produkt, ale…..
Dla mnie za słodki. Staram się ograniczać cukier i sól, więc moje podniebienie odczuwa teraz trochę wyraźniej wszystkie smaki.

 

Na koniec tego tekstu pozostawiam kawę. A konkretniej Piernikowe Latte.

Opis produktu:

Główne składniki Piernikowego Latte to:
Esencjonalne espresso.
  • Aksamitne mleko (pełne lub odtłuszczone, gotowane na parze).
  • Syrop piernikowy (korzenny, o głębokiej słodyczy).
  • Bita śmietanka (opcjonalnie, w wersji „z bitą śmietanką”).
  • Dekoracja (może zawierać posypkę lub małego pierniczka, w zależności od lokalizacji i sezonu).

Nie brałem wersji z bitą śmietaną od razu przyznaję, więc na jej temat sie nie wypowiem. Jednakże szczerze: Piernikowe Latte z Maca jest u mnie na drugim miejscu, zaraz za Starbucks’em. A ta sama kawa w Costa Coffe jest daleko w tyle. W lokalnych kawiarniach piłem te kawę lepszą nić w Coście.

Także jeśli chodzi o restaurację ze złotymi łukami, to moimi ulubionymi pozostają Red Chikker, McRoyal z dodatkowym Jalapeño oraz zwykły burger.  A frytki jak frytki jadałem w lokalnych restauracjach dużo lepsze, ale jeśli chodzi o fast foody to Mac ma najlepsze. A i sezonowo Piernikowe Latte.

No i krótko podsumowując:
1. Burger przyzwoity, ale nic specjalnego. Jadłem lepsze. Ocena: 5/10

2. Frytki, ocena: 6/10

3. Ciastko jabłkowe, ocena: 7/10

4. Piernikowe Latte, ocena: 8,5/10